Robótki ręczne,ogród
wtorek, 09 grudnia 2008
II Niedziela Adwentu

Pracowita była ta niedziela,w kościólku byłam a w sobotę na roratach.Poświęciłam się trochę wypiekom,byłam sama w domu więc robota poszła,jeszcze tylko kostka piernikowa i kokosowe ciastka a później makowce.

Miałam już nic świątecznego nie robić ale żal mi sie zrobiło,więc znowu robie.Wpis jest spóżniony bo na dzień dzisiejszy 2 listki są gotowe.Ale jest pewne ale bo ruszyłam też robótkę z czterech rozpoczętych.

18:43, urszula97
Link Komentarze (5) »
sobota, 29 listopada 2008
ADWENT

 Adwent-czas pokoju,wyciszenia,oczekiwania.Kiedyś mój ulubniony,dzisiaj też.Od jutra rozpoczynam słuchanie muzyki adwentowej i świątecznej.Przy cichej muzyce idzie fajnie robota,powoli będę się zabierać do pieczenia ciastek,pierników,kończyć niektóre prace domowe.Lubię ten klimat.

A mój adwent jako dziecko?Dzisiaj tego dzieci chyba nie praktykują,dobre uczynki,zbieranie do słoików słodyczy(przeważnie były to kopalniaki i landrynki) aby zjeść je dopiero po Wigiljii.Ten podział pracy zapamiętałam dokładnie,wszystkie lamperie jakie były w domu podzielone były na 6 części,dostaliśmy każdy podstawke z szarym mydłem,szczotkę ,szmatkę i myliśmy to bardzo a bardzo długo a przy robocie był śpiew przeróżnych pieśni adwentowych,trochę nawet w j.niemieckim.Moja mama miała bardzo ciepły sopran.Do dzisiaj zastanawiam się czemu tak długo to myliśmy,ale fajnie było.

Kolejna rzecz to był rytuał pieczenia pierników,białych ciastek-około 3 dni.Mama zagniatała ciasta,chłopcy byli przy foremkach i wykrawali ciastka,tato pilnował ognia i dokładał do pieca aby była dobra temperatura,siostra i ja ściągałyśmy ciastka z blaszek i jak tylko się wystudziły to lukrowałyśmy,młodszą trzeba było przypilnować aby szkód nie narobiła.Naturalnie śpiewaliśmy.Nie wspomnę o tym ,to brzydkie ale ponoć naturalne-każdy te ciastka podkradał tylko ja na początku byłam taka ofiara i nie zakumałam.

Z moimi dziećmi też to przerabiałam,chętnie robiły jak były małe,śpiewać już nie chciały.

 Każdą niedziele adwentu zasiadaliśmy wszyscy do stołu,zapalaliśmy kolejną świeczkę i śpiewaliśmy.W domu rodzinnym był wianek z naturalnego świerku,więc do Wigilii był zeschnięty.Po kolacji wigilijnej zdmuchiwało się wszystkie świeczki,rozebrało się wianek,trochę igliwa mama rzuciła na blat pieca kuchennego aby pachniało a sam wianek wylądował w piecu.

 

 A tu zdjęcie z moich Bożonarodzeniowych robótek.Mała serwetka,kwiatki,dzwonki,aniołki,miało być więcej ale jest tyle co jest.Kwiatki poszły na wianek,a reszta oprócz serwetki pójdzie na choinkę.Mam parę elementów jeszcze z zeszłego roku,może jakoś ubiorę to drzewko.

A co dale?

Robótkowo -4 rzeczy do skończenia.Do świąt to żadnej robótki już nie pokaże,ale za to zrobię zdjęcia z ciastek,pierników i specjalnie dla Joli zrobie zdjęcie karpia w occie bo to u nas produkt nr 1.

15:29, urszula97
Link Komentarze (13) »
niedziela, 16 listopada 2008
Zimowy komplet i kolejna robótka.

To kolejna robótka rozpoczęta,dosyć duży bieżnik z nici Eldorado,może do końca miesiąca skończę a chciałoby się jeszcze coś swiątecznego zrobic,czasu mało.

A to dla mnie ,ciepły zimowy komplet do beżowej kurtki zimowej.Trochę zmodyfikowałam kaszkiet,odprułam poprostu daszek bo albo mi nie wyszedł albo poprostu nie do twarzy mi z daszkiem.Jestem zadowolona z tego kompletu.A szaliczek wg wzoru Poppy miał byc malutki a ciągle dorabiałam do wyrobienia wełny i w sumie ma 13 cm szerokości i 2,25cm długości bez frędzli.

PS.Szkła pomyte,teraz należy zaatkować meble kuchenne.

14:03, urszula97
Link Komentarze (13) »
niedziela, 09 listopada 2008
AKCJA ŚWiĄteczna PACZKA

Zapraszam cie do przeczytania watku o akcji swiateczna paczka, ktora w tym roku organizuje. Byc moze ci sie ona

spodoba i zechcesz sie do niej dolaczyc?

Watek jest tutaj: http://schemaciarnia.mojeforum.net/viewtopic.php?t=128

21:55, urszula97
Link Komentarze (1) »
Beretowa wojna.

Beretowa wojna a może walka,to stam robótek na piatek wieczorem.

Tym razem  do 4-razy sztuka,pierwszy kaszkiet był w poprzednim wpisie-spruty{nie ten opis}ale przyda się na czapki dziecinne,drugi rozpoczęty jako beret( za gruba włóczka na ten fason),trzeci według rozpiski Zdzid,rozpisywała mi go rząd po rządu kolezanka która nie ma pojęcia o drutach ale ma jakieś widzenie przestrzenne,  ale-ja mam zdolności do robienia czeskich błędów i zrobiłam chyba 14 rzędów co chwila licząc oczka i opis i wiecznie wychodziło mi te 89 oczek ale brak było 3-warkocza,posądziłam koleżankę,że ona sie poprostu pomyliła.Po jakimś czasie,olśnienie-CZESKI błąd to ma być 98 oczek i od nowa.Potem poszło juz gładko,jeszcze guzik dorobić na górze kaszkietu i może zmniejszę daszek.Rozpoczęłam też rekawiczki wspomagając sobie przepisem mitienek Isi,reszta idzie na chybił trafił.Z resztek Puchatki chcę zrobić szaliczek do kompletu wg wzoru Poppy.Obrobiłam jeszcze jedną pieluszkę,mam ich mieć 4 szt.W planie jest jeszcze jeden bieżnik świąteczny ale czy zdąże.Nie wspomnę o 4 leżących jeszcze robótkach.

Plany weekendowe duże ale nie przyjazne robótkowo,mam umyc wszystkie naczynia jakie są we witrynach i w szafach w pokoju telewizyjnym a trochę tego jest ,no oczywiście w połkach też odkurzyć i wypastować.Ostanio walczyłam w naszej małej sypialni w szafach i szafkach,miałam wrażenie ,że i firany i pościel jest podbrudzona.A potem -grudzien,to juz czas wypieków i innych rzeczy,chyba w grudniu skupie się na nie wykończończeniu chociaż dwóch robótek.

Jutro jak dopisze pogoda koniecznie musze czosnek posadzić na działce  a wczoraj nie zrobiłam nic bo po południu miałam spotkanie naszej klasy.Tyle tego,życzę pogody i miłego weekendu.

JAKIEŚ łapy miały moją cyfrówkę i widzę ,że poprzestawiane,oni się lepiej znają i sorki za to przyćiemnione zdjęcie.Efekty mojej pracy postaram się pokazać pod koniec tygodnia o ile ten grat będzie funkcjonował bo znowu świruje,chociaz wymieniliśmy kartę graficzną.

09:58, urszula97
Link Komentarze (6) »
niedziela, 02 listopada 2008
Książkowa zabawa.

Zostałam zaproszona przez Ullak.Postaram się.

1) O jakiej porze dnia najchętniej czytasz?
Jak już to wieczorem .

2) Gdzie czytasz?
Głownie siedząc na wersalce lub podczas podróży autobusem.

3) Jeśli czytasz na leżąco (w łóżku), to czytasz najchętniej na brzuchu czy na plecach?
Jeśli juz czytam w łóżku to na boku a głowę podpieram ręką opartą na łokciu(grozi zaśnięciem)

 4) Jaki rodzaj książek czytasz najchętniej

Romansidła,wogóle różne,przeczytałam wszystkie lektury szkolne jakie nam kazali,nawet wojenne,których nie lubię.Gustuję w książkach w stylu "Ania z Zielonego Wzgórza" chociaz tu odskocznia -Uwielbiam "Wierną rzeke"Żeromskiego.

5) Jaką książkę ostatnio kupiłaś?
Robótki Ręczne

6) Co czytasz aktualnie?
Aktualnie nic.

7) Używasz zakładek czy zaginasz ośle rogi? Jeśli używasz zakładek, to jakie one są?
Nie mam zakładek,przeważnie jest to kawałek papieru.

8) Co sądzisz o książkach do słuchania?
Nie lubię,nie potrafię wtedy uruchomić mojej wyobraźni.

9) Co sądzisz o ebookach?
tak jak pkt.8 i denerwuje mnie takie czytanie.

 Do zabawy zapraszam -Ulę od krzyżyków i Isię od robótek przy kawie.

PS.Ulaczku,rozregulowałam sobie trzcionkę a wiesz jak mało jestem techniczna.Pozdrawiam.

18:28, urszula97
Link Komentarze (1) »
Robótkowy bałagan i ciekawa dynia.

Dzisiaj  trochę wpisów zaległych.maszyna nie działała i czasu nie było.Wszystkiego po trochę,kocyk dla dzidzi na szydełku juz gotowy,robiłam podwójna nitką szydełkiem nr 3,włóczka Elian Mimi plus,super włóczka,kawałek sweterka i.......znów niesfornie.To chyba był opis od Zdzid.Chciałam zrobic sobie kaszkiet ale nie doczytałam do końca .Wszystko szło gładko i dobrze ,przymierzałam i myślałam,że się w trkacie roboty przeformuje,jakiez było moje zdziwienie kiedy zrobiłam zgodnie z opisem daszek i czytam dalej"należy jeszcze dorobić pompon" i "moja córka zażyczyła sobie też taki na narty",nie wiedziałam czy płakać czy się smiać.Wyglądałam  jak bardzo a bardzo starsza siostra od Laurki-córeczka naszej  Ullak.Sprułam i walczę  dalej ,ale o tym w następnym wpisie.

Coś sie pokręciło,nie tak miało byc,chciałam pokazać Wam ciekawą dynię,szkoda ,że gnije,widziałam je jeszcze większe,jakby potężne karafki na nalewki,może uda mi się nasionka przechowac,może była za mało dojrzała.

10:19, urszula97
Link Komentarze (7) »
Ostatnie łazienkowe zdjęcia.

To juz ostatnie zdjęcia z łazienki,trudno ją cała sfotografować bo mała.ale trochę rzeczy pomieściła,obecnie doszła szafka łazienkowa stojąca,kabina na nową wannę,kabina optycznie bardzo pomniejszyła łazienke ale jest rzeczą bardzo funkcjonalną,ten kto chce prysznic robi go a kto sie chce kąpać to sie kąpie.może kiedyś będzie trochę luźniej w łazience jak będzie nowa pralka ale to przyszłość bo trudnoa aby wyrzucać pralkę która jest na chodzie.Reasumując,łazienka jest w 90% gotowa,jeszcze drobnostki typu wymalowanie drzwi,jakiś koszyczek na przybory do mycia,ale to pestka .Na tym kończę temat łazienkowy.Czeka mnie jeszcze remont w półkach bo niestety kurz jest wszędzie ale mam juz te najgorsze za sobą.Jakby ktos mnie zapytał czy remontujemy jeszcze raz łazienke to powiem-NIGDY.

09:23, urszula97
Link Komentarze (2) »
A gdyby jeszcze byli?

Mała a może duża refleksja,co by było,tego nigdy się nie dowiem,może nie dowiemy.Mieli dzieci 5,wnuków 11,prawnuków 3 a dwóch jest w brzusiach u swoich mam.Mama odeszła 11 lat  temu,w tym roku dołączył do niej tato.

Była piękna tradycja  ,w ten dzień chodzilismy po   cmentarzach a  póżniej gromadziliśmy się u babci,mojej babci. Póżniej te spotkania były w domu rodzinnym aż to zeszłego roku.W tym roku było pierwszy raz zupełnie bez rodziców.Do mnie przyszła jedna ze siostr(mogłam i ja póść do niej ale to nie ma znaczenia).Życie idzie dalej,wspominałyśmy naszych rodziców a później zdarzenia znane i nieznane,przeżycia różne rodzinne ,było bardzo miło.Myślę,że nikt w ten dzień u nas nie zostanie sam.

08:56, urszula97
Link Komentarze (1) »
sobota, 11 października 2008
Remont-może już koniec?

Ach ta łazienka,jakby mi kto jeszcze raz zaproponował to nie wiem czy bym się zgodziła.O 16-tej odeszli kafelkarze,reszta w naszej gestii,tj.montaż kabiny na wannę,junkers gazowy,umywalka,szafka pod umywalke,lustro z kinkietem,lampa nad dzrzwi,pralkę podłączyć,sufit wygipsować i wymalować i kawałki ścian wymalować bo kafelki mają ok.2,2m ,drzwi łazienkowe wymalowć a co się stanie.....

Mój mąż złamał palec w zeszłym tygodniu.

Na dzisiaj mam dosyć.Robótkowo-przybyło około 20cm kocyka dla dzidziusia i zrobiłam na drutach ok.15 cm przodu sweterka niebieskiego.Chyba teraz pójdzie jeszcze wolniej bo trzeba się zabrać za okna ,pościel,pranie ,same wiecie ,pył jest wszędzie po takich robotach.Dziękuję Wam za słowa otuchy.

 

20:24, urszula97
Link Komentarze (9) »
niedziela, 05 października 2008
Pierwsze ubranko dla dzidziusia.

Pierwszy komplet.Chyba do chrztu.Chociaż zrobiłam trochę zakupów włóczkowych to okazało się ,że moge jeszcze resztki wykorzystać,zeszło około 13 dkg Peoni.BARDZO dziękuje MAGDZIE za pomoc,doradztwo i korygowanie moich błędów.Zrobiłam jeszcze drugą czapeczkę.Inne postepowania robótkowe-plecki niebieskiego sweterka zrobione,mozolnie idą te druty i około 60 cm kocyka.

Remontowo-kibelek funkcjonuje dobrze,mam nadzieję,że w tym tygodniu ruszy kafelkowanie,ta wegetacja jest okropna.

Działka-połowa rabatek zrobiona,cebulki tulipanów i narcyzy posadzone,Wiadro warzyw przerobione,tj.tarta marchew i pietruszka i por,lekko przesolone i zapasteryzowane w słoikach,jest tego 17 słoiczków.

09:45, urszula97
Link Komentarze (8) »
niedziela, 28 września 2008
Bocian,jesień i robótki.

Tak,leci jeszcze bociek nad moim mieszkaniem i chyba w styczniu przyleci.Kocham i uwielbiam maleństwa ale nie powiem ,bardzo byłam zaskoczona,obecnie żyje tym maleństwem.Dziergam ubranko do chrztu,zdjęcia są jakie są,jak mam cyfrówkę to przy remoncie dosłownie nie mam gdzie robic tych zdjęć.Robię a może męczę tez sweterek dla małego Mateusza,jedna wersja drutowa,naturalnie podwójny ryż a druga szydełkowa,jest zbyt cieńki.Do kompletu do chrztu należy jeszcze dorobić ściągacz na drutach i przeciągnąć wstążeczki oraz dorobić buciki.W trakcie roboty też kocyk niemowlęcy,ale o nim następnym razem.Pozostałe robótki odstawione w pudłach a do nich należy mój sweter z puchatki  ok.15 cm i tył topika koloru bzu,ten topik to chyba jakąś rocznicę będzie obchodził.A moje plany wrześniowe,poszły w siną dal.Narazie nie będzie zaplanowanej serewtki filetowej ale może kiedyś,nawet nie rozpoczełam.

A tu trochę radośniej.W sobote byłam po warzywka na działce,tam to wogóle już jesień,dogorywają ostatnie dalie i cynie,ale chociaż przestało padać i mam nadzieję w nadchodzącym tygodniu cokolwiek zrobic na działce,musiałabym się chyba rozdwoić.Byłam u siostry się wykąpać a u niej w małym ogródeczku jeszcze nie tak jesiennie jak u mnie na działce,siostra mieszka w domu rodzinnym.Tak kąpiel cóż za cudowna rzecz,ja ostatnio u siebie grzeję wodę,duża micha i heja do mycia,tego prochu mam serdecznie dosyc.

REMONT

NIE WIEM CO JA KOMU WINNA.Hydrauliczne sprawy poszły ok,ale chyba panowie murarze mieli krzywe oczy,zaznaczyli sobie dokąd pójdą kafelki i tam jest równo a nad kafelkami uskoki,nie wiem kto to ma robić,chyba się pokłócę,chociaż ich bardzo dobrze znam prywatnie ale robót ich wcześniej nie widziałam,zawierzyłam,poprostu zawierzyłam.A na marginesie to ta mała łazienka pochłoneła już ponad 600 kg zaprawy tynkarskiej to aż nie do wiary.

17:49, urszula97
Link Komentarze (8) »
niedziela, 21 września 2008
Cyfrówka i remont.

Mam,mam mój własny aparat cyfrowy od wczoraj.Podziekowania i motywacja do tego zakupu należą sie mężowi który stwierdził,że to dobry zakup i pamiątka z moich 35 lat pracy a ja chciałam juz z niego zrezygnować.Doświadczona licznymi dodatkowymi wydatkami a kolejny wydatek już sie szykuje ,będę musiała sie mocno nagimnastykować aby sprostać finansom.Łazienka też przekroczy zaplanowany budżet.

A tak wyglądała łazienka wczoraj,oczywiście dzisiaj w tym samym stanie.                                                                           

Nie wiem czemu to się tak poukładało,ale cały czas się uczę.

A robótkowo-lekki zryw,myślę w tym tygodniu pokazać 3 robótki,małe,że małe ale są,przy remoncie kupa roboty.

Działka-totalna klapa,pada deszcz i nie można tam nawet wejśc,zostało trochę warzyw do przeróbki i mozna by skopać sporo ale przy takiej pogodzie odapada,trawa jest do koszenia.Oczywiście nie wszystkie roboty są dla mnie,sporo będzie robił mój mąż.Chociaż dzisiaj niedziela to robie różne inne  rzeczy bo nie wiem co mnie remontowo czeka w tym tgodniu.Zrobiłam farsz na pierogi i ciasto.Za chwile będę to kontynuować dalej.Serwetkę chcę ukrochmalic,trochę mam prasowania i chociaż godzine lub więcej podziergać.czasami tak bywa.A teraz kawke zaparzyć i do roboty.Miłego popołudnia.

13:51, urszula97
Link Komentarze (4) »
sobota, 13 września 2008
Moja pierwsza i chyba ostatnia praca 35 lat w jednej firmie.

35 lat w jedenej firmie,przyjęłam sie zaraz po szkole i pracuję nadal.Tak chciałabym na emeryturkę a tu nic z tego.Moja refleksja-trochę mam żal,że mając 30 lat pracy i 55 lat życia mogą pójśc lub 60 lat życia i min.20 lat pracy też mogą pójśc na emeryturę.Wogóle z tymi emeryturami coś nie tak.Wychodzi na to,że ja  mając 60 lat i ponad 40 lat pracy będę miała jakieś kieszonkowe.Mam nadzieję,że rząd to zmieni.

Wogóle to mam doła mówiąc sloganem młodzieżowym.Czy ten rok się skończy.Zaczynam  wierzyć w to ,że rok przestępny jest naprawdę zły,śmierć taty,wypadek samochodowy,pogrzeby w zaprzyjaźnionych rodzinach,przedwczoraj jeszcze wyrwałam okno z kuchni,wymieniają piony kanalizacyjne w bloku,a ja jeszcze mam w październiku łazienkę kafelkować.Teraz jest juz sajgon w domu a co będzie dalej.To jeszcze nie jest koniec w tym roku mojej czarnej serii.No trochę ulałam sobie.

A robótkowo- żółwie tempo,jest szaliczek z podróży do sfotografowania.Zrobiłam kawałek sweterka dla małego chłopczyka-Mateusza,zaczyna mi się wzorek nie podobać.Koniec na dzisiaj bo same smutasy ze mnie wychodzą.

17:03, urszula97
Link Komentarze (11) »
czwartek, 28 sierpnia 2008
Cynie,astry i zaszczepienie róż. To chyba juz jesien.

Robi się szaro i pusto.Tym razem i zdjęcia są szare.Ciekawa rzecz lub zbieg okoliczności,same fioletowe,lilowe,bzowe cynie.Zbierane były ze zeszłorocznych nasion,ża taki traf z tymi kolorami,nie wiem.U sąsiada te same kolory.

Teraz o różach.Rabatka na której zaszczepiłam róże a widać je pod butelkami plastikowymi była cała obsadzona astrami.Asterki o dziwo ładnie sie przyjęły ,zrobiły się karłowate a teraz poprostu schną,dzieje sie to juz któryś rok z rzędu.Jak je jakieś potwory nie pożrą lub ich nie poskręca to tym razem schną,aż przykro.Róze pod butelkami zostaną do wiosny,wewnątrz butelka musi być zaparowana.

To już żyto wychodzi jako poplon,pomidory sie kończą,ogórki nareszcie wybrane,praktycznie to już jest skopane.Zostały jeszcze buraki do przeróbki,marchew,pietruszka,seler,kapusta,por,minimalne ilości fasoli i sporo cebul tulipanów i narcyzy,śnieżyczek do posadzenia,zostały wybrane po przekwitnięciu,pójdą w inne miejsce.Ach ,jeszcze będzie sok z winogron robiony,winogron od sąsiada,fotka innym razem.Dojrzewa też jezyna ,posadziłam też dynie ozdobne,ale są w cieniu ,więc chyba nic z nich nie będzie.Tyle o działce.

19:53, urszula97
Link Komentarze (7) »
środa, 27 sierpnia 2008
Olimpijska robótka

Olimpijska torba.

Nazwa sama wskazuje.Torbe tę wykonałam w oczekiwaniu na mecze siatkarskie naszych drużyn,chociaż panie trochę zawiodły,panowie generalnie byli super,piękne widowisko,uwielbiam takie mecze mimo ,ze tak pechowo przegrali.Dzięki nim jest ta torba.Kiedys to wstałam przed godz.6 rano a mecz był spóźniony o ponad godzinę,to poszydełkowałam,trochę też dziergałam przy lekkoatletyce.Torba wykonana jest z bardzo starej stilonowej przędzy lub włóczki,jak zwał tak zwał,szydełko nr 5,bardzo proste bo wszystko trzyma się na szmacianej reklamówce za 3 zł.Tak,że bez obaw ,że się naciągnie,spokojnie moge wrzucić do automatu.

Tak wogóle to nawet nie wiem,czy był olimpijski blog.To robótka numer 1 gotowa.

Dalej w robocie-niebieski sweterek dla Mateuszka z Malwy-szydełko   i   robótka autobusowa,to szalik z resztek jakie zostały z bluzeczki,też szydełko.Mało robię w autobusie bo jazda głównie nocą,jutro kolejny wyjazd na koncercik w rejony Dusseldoru do Niemiec.Zobaczymy ile zrobię.

16:39, urszula97
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 04 sierpnia 2008
Skończona bluzka i nowe robótki.

Opis na dole.Drugi raz wklejałam,uciekło mi zdjęcie.Sorki za  jakość ale to komórka i róznie bywa.

 Przygotowane kolejne robótki.

1.Torba na zakupy lub na nuty,poszewkę stanowić będzie szmaciana reklamówka-włoczka,stara elastyczna z lat komunistycznych.

2.Sweter na drutach z Puchatki,druty nr 4,gazeta-Sabrina,wzór pierwszy wyćwiczony i nawet po zrobieniu próbki udało się znaleźć mój rozmiar.Zobaczymy jak pójdzie bo bez kartki się nie obywa,każdy przerobiony rząd odznaczam,nawet zrobiłam sobie kilka kopii wzoru dla lepszej orientacji,poprostu nie widzę i nie czuję jeszcze tego blussa.Tym razem włóczka kupiona bo mi się żal zrobiło.

3,Malwa,też nowa włoczka,pozostałość po kocyku niemowlęcym ok.35 dkg.Mam zamiar zrobić na szydełku sweterek i czapkę dla Mateuszka-synka mojej siostrzenicy.

4,Filetowa serwetka z nici Eldorado,trochę będzie trudno bo wydaje mi się,że wybrałam trudny wzór,ale myślę,że zrobię,jestem w szydełku lepsza niż w drutach.

5,Myślę,że do konca wrzesnia chociaż 3 robótki zrobię.Jest jeszcze jedna u mnie niewykończona robótka,ale ją biorę do autobusu,myślę,że coś podrutuję a to same lewe i prawe.WAŻNE- 2 płaskie aniołki zrobiłam.

No nie uciekło mi zdjecie.

Wykończyłam może wymęczyłam pierwszą letnią bluzkę,chciałam aby wyszło ekstra i przez ściereczkę wilgotną uprasowałam co spowodowało lekkie naciągniecie się bluzki.Włóczka też nie wiem co za jedna,szydełko stare bez numeracji.Tak sobie z głowy robiłam.

A na działece-ogórki,fasola,fasola,ogórki-już zaczynam rozdwać bo tyle tego.

17:59, urszula97
Link Komentarze (9) »
piątek, 01 sierpnia 2008
Poszedł szef na emeryturkę.....

Jak mówi tytuł,poszedł na emeryturę nasz szef.Mamy już nowego.Należało za te lata pracy godnie pożegnać.I zdjęcie prezenty.

 

 Oby na emeryturze mógł dobrze się wyspać i nie budzić do pracy,otrzymał melissę.

Oby pierwsze dni nie były postne bo wypłata 10-tego,otrzymał warzywka.

 A że wąsy od zawsze nosił,zrobiliśmy serwetniki z takowym symbolem.

 

 

No i przecudowny kwiat,nawet jadalny"Lodownik sałatowy"pochodzący z mojej działki.

A wszystko po to aby mu tak smutno nie było.

Działka-zarasta,upały,upały  a ogórki i fasolka idą jak burza,więc przerabiam.

Robótkowo-jeszcze 2 rzedy wykonczeniowe z dołu robótki.Aż mi wstyd.Ale ręce sie tak kleją,że ciężko robić.

20:48, urszula97
Link Komentarze (3) »
niedziela, 20 lipca 2008
Wspomnienie z urlopu-spotkanie z Dorotką(qradomowa)

Zdarzyło mi sie drugi raz spacerować z robótką jako znak rozpoznawczy.Raz spacerowałam z fioletową chustą a teraz z rozpoczętym turkusowym topikiem i to przed kościołem parafaialnym.Na szydełkomanii był taki wątek,że ktoś kogoś potrzebuje aby mu pokazać jak robi sie na szydłku,nikt sie z tamtych okolic nie znalazł,więc ja się zgłosiłam,chociaz aż tak dobra nie jestem ale początki znam.

I przyjechała,młoda osóbka,bardzo miła i ładna.Pierwsze wrażenie-jakbyśmy się już znały,to samo odczucie było przy spotkaniu z Ewą.Dorota przytargała ze sobą dwa kartony przepysznych ciastek znanej firmy "Sowa" a mnie powiedziała,ze siedziała do nocy i piekła.Dopiero po odjeździe Doroty ,ciocia uświadomiła mi skąd te ciastka ,zresztą sama połowę skonsumowała,oczywiście ciocia.Były przepyszne.

Na dzień dobry ,Dorotka sprezentowała mi książke o drutowaniu i to ciężkim drutowaniu,3 szydełka i włóczkę Kaja a potem paczką doszły kolejne włóczki.Dziękuję Ci Dorotko,trochę czuję sie niekomfortowo tak bogato obdarowana.Czym mogę sie odpłacić...   Może koleżanki z Forum poradzą,wysłałam na początek trochę prostych wzorów,mogę wysłac i więcej ale mnie to nie kosztuje a ona się tak wydatkowała.

Chciałam jeszcze nadmienić-będąc na Śląskim spotkaniu we wrześniu 2007 w Bytomiu że  też czułam się jak w jednej rodzinie.Pozdrowienia dla wszystkich.Widać,że dziergaczki i dziergacze to ludzie z rodu Józefa jak mawiała pewna starsza pani z "Ani z Zielonego Wzgórza".To znaczy super ludzie przynajmniej w 99%.

POZDRAWIAM WAS WSZYSTKICH.ULA

Ach ,ważna rzecz.TEN WPIS ROBIONY JEST BEZ ŚĆiĄgi.

12:40, urszula97
Link Komentarze (5) »
sobota, 19 lipca 2008
Przetwórstwo

Miało być o Dorotce i spotkaniu ale jest o ogórkach i buraczkach.Małżonek poszedł do pracy zabrawszy inne zdjęcia.A to Wam chciałam też pokazać,też robótka no nie.Zdjęcia dalej komórkowe ale po 15 września będę miała upragnioną cyfrówkę.Ogórki kiszę w butlach po wodzie mineralnej,na samo dno daję koper,czosnek i chrzan.Przez otwór wkładam ogórki,które nie wejdą ladują jako małosolne,do mrożenia lub na mizerię.Ogórki zalewamy przegotowaną ,osoloną ,przestudzoną wodą.Mam jeszcze butle z ogórkami z ubiegłego roku i są super.Duże ogórki ,ale nie w kształcie beczułki można obrać i pokroić na ćwiartki, też założyć do butli i ukisić ,to dopiero kwaśiory.Uwaga moje ogórki są ekologiczne,bez nawozów i oprysków,za inne nie odpowiadam.

Buraki też wszystkie zakładam do słoików,jak się brudzic to raz a porządnie.One są teraz bardzo szybko mięciutkie jak się je gotuje.Ugotowane przepuszczam przez maszynkę z tarczą na duże otwory,dodaję soli,cukru i octu ,tak aby mi smakowały.Napełniam słoiki i pasteryzuję.Jak potrzeba to otwieram słoik ,dodaję  chrzanu lub cebuli jak kto woli albo robię barszcz ukraiński lub czysty.Przy zupach oczywiście buraki dodaję pod koniec gotowania.

Chustę dzisiaj wymoczyłam w letniej wodzie z dużym dodatkiem płynu do płukania,wisi na balkonie,efekt zobaczę jutro.

21:05, urszula97
Link Komentarze (2) »
| < Październik 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
O autorze