|
Robótki ręczne,ogród
sobota, 26 lutego 2011
Wielkanocnie.
Witam.Jakoś mozolnie idą robótki,jakaś niemoc mnie naszła czy co,albo spadek formy.Dobra koniec stękania,póki co pokazuję moje wielkanocne wytwory.Wykonane z resztek nici w sumie nie wiem,kiedyś kupiłam u Zamotanej ,podałam jej zły nr nici i straszna cienizna,robiłam podwójnie ,najpierw miała być jedna a wyszło 4szt,wogóle zakochałam się w tym wzorku i dlatego tym samym wzorkiem wykonałam 2 czerwone(czekają na krochmal).Wzorek z gazetki ,chyba Diana. Tradycyjne koszulki na wydmuszki,też same resztki,sznechurka,perle,kordonki różnej grubości.Jakoś oryginalna wydmuszka lepiej mi się podoba,w zeszłym roku robiłam z plastików ale naturalne lepsze.Jak mawia mój Filip "FAJNE". MOTYLKU-dziękuję,znam doskonale Twój problem,też to przechodziłam. SPLOCIKU,dziękuję,narazie jeden pokój w kartonach,poki nie będzie mebli to dalej bałaganowo. HAFTKO,siły i wytrwałosći życzę. EWO,PIUMKO,NIWO,bardzo dziękuję,miło mi.
niedziela, 13 lutego 2011
Walentynkowo i remontowo.
Z okazji Walentynek,życzę wszystkim wszystkiego najlepszego aby Walentynki trwały cały rok. Jako kobieta praktyczna zrobiłam 6 serduszek,połączyłam po dwa i wypchałam gałgankami czerwonej bluzki bawełnianej i tak powstały podusie na igły.Jedna pójdzie do córki a 2 do chrześniaczek. Schemacik na serduszka pobrałam z blogu WIKI,dziękuję.
No i tu się chwalę,że powoli remont się kończy.Był nieprzewidziany,córka raptem wynajeła mieszkanie na bardzo korzystnych warunkach więc zabrała swoje panieŃskie meble.Przyszło tak szybko,ze w którymś momencie przestałam panować nad tym bałaganem.Miała byc kontynuacja remontu jesiennego tzn.malowanie przedpokoju,drzwi szt.2,kupno chodników do przedpokoju i małej komódki.Korzystając ,że pokój pusty jakimś cudem i nasz fachowiec miał wolny tydzień,więc było szybkie ściąganie tapet,równanie ścian (dobrze ,ze na mokro,mało szlifował),klejenie tkaniny szklannej i malowanie, nakładanie paneli.Tak to wyglądało sobotę wieczorem,prawa strona fajnie no nie? a po lewej same kartony i torby podrózne,reklamówki z książkami no i komputer.Przyjedzie syn to chce sobie osobiście kupić meble i znów będzie bigos,gdzie co dać bo i wnusio ma jakieś rzeczy u mnie i córka.A wieczorem to mi się już nie chciało,wszakże firany pozdejmowane wszędzie,zostało okno balkonowe do czyszczenia ale to w poniedziałek.Plany planami a inaczej wychodzi.To jest życie. A dzisiaj?troszkę poszydełkowałam na pewnej robótce i w ramach czyszczenia nici 5 jaj dostało koszulki,zrobiłam też pyszną pizzę na cieście drożdżowym. Pozdrawiam moje siostry.
sobota, 12 lutego 2011
Chusta 3 i parę drobiazgów.
To z kategorii drobiazgów,zaczynam takowe robić.Na pierwszy atak poszły nici kordonkowe i chyba uda mi sie je wykorzystać do 2 kolorów.Serwetka z Perle 8,średnica 32 cm,szydło nr 1,25-pójdzie jako prezent.Nici jeszcze zostało na kolejną sewetkę.
Kolejne resztówki wykorzystane,rózne bawełny i koncówki kordonków związane,wykrochmaliłam te motylki,jeszcze będą dalej robione bo resztek sporo.Duże motyle pójdą do pokoików dziecinych dla rodziny i moich bliskich znajomych.Wnusio z tej serii otrzyma 2 do swojego nowego pokoiku,będą wisiały na karniszu,małe motylki będą dodatkami wielkanocnymi.
Chusta nr 3 ,zdjęcie megafatalne,druty nr 4,5 a materiał to cieńka bawełna z jedwabiem,bardzo źle się robiło,chociaż tylko był scieg dżersejowy,ślizgało się niesamowicie.Szerokie to na 140 cm a długie na 65 cm.Ale za to jest bardzo miękka i miła,to ala szalik na życzenie córki,tez w ramach wykorzystania resztek.Nie myslałam,że z takiego kłębka włóczki aż taki wielgas powstanie. I tu zbliżenie chusty i wykończenie,tak sobie wymyśliłam i nawet wyszło równo.Z chustami koniec narazie.
Dalsze robótki- gotowe 4 białe serwetki(mają już przeznaczenie),tylko wykrochmalić,3 igielniki-brak fotki,12 jaj wielkanocnych to na później,dalej robi się motylki małe i duże.A co mi tam,niech ludzie mają pamiątkę. Też z zapasów-przymierzam sie do bluzki letniej,nici i druty już są w koszyku,więc lada dzień ruszę z tym projektem.
niedziela, 06 lutego 2011
Przesyłka u Joli.
Pobrałam zdjęcię od Joli,faktycznie prosiłam o wyprasowanie tej serwetki na tym malutkim papierku. Dziękuję Jolu,że tak ślicznie wyprasowałaś serwetkę.
sobota, 05 lutego 2011
Serwetka dla Jolad.
Wiem,że Jolad6 otrzymała juz przesyłkę i mogę pokazać serwetkę jaką jej podarowałam.Jola była 50000 osobą,która odwiedziła mój blog.Chciałam w ten sposób nagrodzić osobę na którą przypadła ta cyfra.
niedziela, 30 stycznia 2011
Gotowa chusta nr 2
SKOŃCZYŁAM chustę.Dane -włóczka Sonia Normal,zużycie około 35 dkg,druty nr 4,rozpiętość chusty 220 cm,wysokość 110 cm.
Kolejne zbliżenie.
Z bliska-źle odczytany ,nie wiem,tak porostu ten wzór odczytałam, po lewej stronie chusty,mnie się podoba. To jeszcze nie koniec,jest i na drutach jeszcze chusta nr 3. Dziękuję MAKNETO. Wyróżnienie.
Takie wyróżnienie otrzymałam od Niwa5 ,bardzo dziękuję.Nie umiem wyróżnić kolejnych blogów,ponieważ dla mnie są wszystkie ważne i bardzo wartościowe i te które więcej i lepiej tworzą ,wszystkim życze wszystkiego dobrego i owocnych dziergań,i tym którzy nie mają blogów też. Zasady przyjmowania i przesyłania wyróżnienia :
Dla nieznających języka rosyjskiego skopiowałam od tłumaczenie po polsku:
http://szydelkoszmatka.blogspot.com/ A to link bloga z którego otrzymałam wyróżnienie,DZIĘKUJĘ.
piątek, 28 stycznia 2011
O mojej chuście.
Chusta wg wzoru Maknety jest gotowa.Jest upieta u sąsiadki.Póki co pokażę moje ażurki co wyszło a co sknociłam.To pierwszy ażurek,myslę,że dobrze wyszedł.
PIANKA Morska,też jest ok.W pierwszej częśći trochę mi się namotało ale tam gdzie wzór jest bardziej widoczny dla oka ludzkiego wyszedł dobrze.
To jest tkzw.siateczka,zdecydowanie wyszło coś innego,szkoda,że po prawej stronie wyszła lewa strona wzoru.
A tu ta niby siateczka jest po lewej stronie chusty,poprostu nie miałam wtedy dostępu do netu .Makneta pisała na blogu,że zrobiła błąd w ostatniej częśći chusty,ale ja już miałam gotową chustę i nawet fajnie z błędnym opisem wyszło,taka falbanka sie utworzyła,jutro jak zdejmę szpilki to zobaczę czy falbanka została czy też to się poprostowało. Nie pisałam bo wnusio był z córką u mnie,a z nim to lepiej daleko od komputera.Robótkowo miernir ale zawsze coś zrobione.Jutro pokażę chustę.
niedziela, 09 stycznia 2011
Jeszcze prezent świąteczny.
Jak w tytule,otrzymałam prezent z wymianki prywatnej od koleżanki z mojej miejscowośći,ona była chora przed świętami a ja po świętach.Ja przekazałam 3 szt aniołków,2 saszetki herbaty,trochę ciastek mojego wypieku i 4 świeczki.A otrzymałam-serwetkę,zawieszkę,gwiazdkę,mikołajka,krem do rąk,kartkę świąteczną,cukierek,kordonek,rodzynki w czekoladzie(dzisiaj zostały skonsumowane) a wymianka była we wtorek.Jej prezent większy bo był to prezent urodzinowo-świąteczny ,przed świętami miałam urodziny.
Tu jeszcze w zbliżeniu kartka świąteczna z haftem matematycznym,nieopisana,zatem moja droga koleżanko,może nie ładnie (Ty sie napewno nie obrazisz) ale karteczkę tą przekażę na aukcję świąteczną Boże Narodzenie 2011.Samej głupio mi jakoś wysłać komuś kartkę której nie zrobiłam. Chyba ostatni już raz było w nastroju jeszcze świątecznym.Zatem co dalej? 1.Popełniłam 1 nową robótkę w 2011 aby ją pokazać muszę zrobić drugą. 2.Chusta Maknety-brakuje 17 rzędów aby rozpocząć kolejną część tzn już zakończenie.Więc drutuję dalej a jest już na tym etapie że jest co przerabiać,oczek przybywa i przybywa.A mam czas tylko do 31,01,powinnam się wyrobić. 3.I tak powoli będę kończyć co zaczełam zgodnie z planem z poprzedniego wpisu.Dziekuję za odwiedziny i miłe komentarze nawet te rozpoczynające się od słów"tak,znów reklama,reklama".
niedziela, 02 stycznia 2011
Zaległośći 2010.
Ot te na zdjęciu.Pierwsze zaległe ale skończone.Aniołki do prywatnej wymianki (ich przyszła właścicielka wie o tym),sama też zachorowała przed świętami.Zawieszka i śnieżynka do dodatek miał być świąteczny dla przyjaciół domu ale przyszła właścicielka też wie o tym poślizgu.Będą miały jak znalazł na przyszłe święta. Zaległe robótki w trakcie robienia- chusta z kursu Maknety,kolejną część twardo robię, chusta może chusto -szalik dla córki,to twór bez wzoru same lewe i prawe oczka. Zaległe robótki nierozpoczęte: skarpety dla małego kawalera Olusia,prezent dla Jolad (za co bardzo przepraszam). Planowane już na styczeń -1 para skarpet nr 46,a tych planowanych była cała masa ale to co wymieniłam to musi być,chociaż ze spóźnieniem ale będzie. Przy okazji prezentuję Wam moją nową pościel,nie ma gdzie zdjęcia zrobić w tym domu.
czwartek, 30 grudnia 2010
30,12,2010-Niespodzianki.
Dzisiaj otrzymałam cudowną karteczke wykonaną haftem matematycznym.Dziękuję ślicznie a jak ktos nie wie czyje to cudeńko to podpowiem-SPLOCIK.
I taki talerz ciasteczek- 20 gatunków,to wytwory moich bratanic.Podziwiam ich zapał ciastkarski ale konsumpcję rozpoczne w Sylwestra wieczorkiem. Wiecie to jest straszne ale do 6.01 musze zakończyć 2 aniołki i ukrochmalić śnieżynkę i zawieszkę,tego jeszcze nie było,ale czasami życie inaczej się układa jakby człowiek sobie życzył ,ale o tym w kolejnym wpisie.
sobota, 25 grudnia 2010
Jeszcze są święta.
Bardzo przyjemnych Świąt Bożego Narodzenia,
A wszystkim dziergającym zyczę taniej a dobrej włóczki,nici i sporo pomysłów.
Jeszcze moje wyroby świąteczne,to wcześniej już robiłam,
To też wcześniejsze wyroby,wszystko poszło w świat.
To też poszło w świat,mnie zostały 2 obrobione szyszki.Ale znów będzie Boże Narodzenie i znów mi coś zostanie.
Laleczki jednak otrzymały rajstopy i dodatkowe czapeczki i szaliki.To tyle zdjęciowo. A tak wogóle- jest jeszcze jedna zawieszka niewykrochmalona i snieżynka.Po Nowym Roku chyba dam fotkę. Adwent-inaczej przebiegał jak inne lata,przez 3 tygodnie była córka z małym(urwisem),zero dostępu do internetu i minimum robótek,w autobusie powstały szaliczki dla lalek.Ma się juz swoje tory życia,mały brzdąc potrafi całkiem przewrócić świat do góry nogami.Wszędzie go pełno,z babcią ozdabiał pierniki to i sam wyglądał jak piernik a jego nos był oblepiony wiórkami kokosowymi. Ubieranie choinki-też przeżycie.Czułam,że będzie dobierał się do bombek więc na choinkę poszły wszystkie szydełkowce i bombki sztuczne.Szklanne bombki umieściłam na gałęziach świerku ,które miały stać we wazonie nad telewizorem no i 1 szt. była w jego zasięgu,moment i Filip porwał bombkę i ugryzł,nie wiedziałam ,ze to taki huk,szybko wybrałyśmy mu szkło z buzi,dobrze,ze nie pocięło nic w buzi.Nie minęła chwila a mały był obsypany srebrnym brokatem,zdążył zmiażdzyć 2 bombki srebrne ze styropianu.Ślubny naprawiał światełka to potem Filip się do nich dobierał,cały czas musieliśmy mieć "oczy wokół głowy". Wigilia 2010.Takiej jeszcze nie było,panowie wracali do domu z pracy zza granicy.Jeden był o 5 rano a drugi o 12 w południe,jak w hotelu.Maleństwo nie wiedziało co jest grane,budzi się a tu tata śpi a potem ulubiony wuja przyjeżdża.Kolacja wigilina,świeczka nie miała prawa sie palić bo stworzenie wiecznie ją zdmuchiwało,przy stole nie powiem,bardzo ładnie jadł.Zgodnie z tradycją (wyniesioną z domu rodzinnego)po kolacjii panowie zmywają a ja wpuszczam Dzieciątko z prezentami.Później zgaśliśmy wszystkie światła zostawiając jedynie zapaloną choinkę i światełka na balkonie,pierwsza kolęda "Pójdźmy wszyscy do stajenki...."Filip trochę onieśmielony ale jak zobaczył prezenty to wszystkie jego.Dzielnie wytrzymał godzinne śpiewanie kolęd sam śpiewając po swojemu.Jego ulubiona piosenka to "Lulajże Jezuniu".Wiem,przydługawy ten mój wpis ale teraz ja mogłam się dorwać spokojnie do komputera.Pojechali,mąż poszedł do pracy,syn też wybył,cicho wszędzie,głucho wszędzie.Choinka się świeci,laptop na stole a ja piszę. No i jeszcze przypomniało mi się,w szafie są 2 aniołki do prywatnej wymianki z koleżanką ,która nie bloguje,zapewne wręczymy sobie prezenty dopiero po Nowym Roku.
sobota, 04 grudnia 2010
II Niedziela adwentu,
Kolejne prace ,śnieżynki mają średnicę ok.30 cm.Pójdą jako zawieszki do okien,wszystkie do rozdania.Nici Maxi,i inne .Szydło 1,25.
Niebieska ze złotą nitką.
Serewetka -GWIAZDA- też na prezent.
Tutaj jeszcze inne śnieżynki. A jak minął tydzień?Przebrnełam przez całą kuchnię,wszystkie szafki zrobione. Robótkowo bardzo mało,wnusio jest u mnie i do tego jeszcze choreńki.Kończę drugą parę rajstop dla lalek ,śnieżynkę kolejną mam do ukończenia,2 aniołki czekają dalej do zszycia.Po świętach ruszam dalej z chustą z kursu u Maknety.
niedziela, 28 listopada 2010
I znów kolejny adwent.I niedziela.
Kolejny adwent,znów czas wyciszenia,powrót do lat dziecinnych,niespełnionych marzeń,powrót do Św.Mikołaja,powrót do Dzieciatka,prezentów,pierników,porządków aczkolwiek czas jakieś dziwnej nerwowości,czas magii. A tak ubrałam mój wianek adwentowy na pierwszą niedzielę,ubranie nie trwałe,zapewne za parę dni zostaną tylko gałązki ale pomysł mam na kolejną niedzielę co do wystroju wianka.
I już pierwsze pierniki upiekłam ,przepis pobrałam od Dorotus -przepis II,rok 2009.Co do lukru widziałam u kogoś na blogu,białko+ cukier puder i szprycka do kremu,nie pamietam u kogo to było,w każdym razie mój lukier był chyba za twardy,potrenowałam sobie różne wzorki.
czwartek, 25 listopada 2010
Prezent,chusta i bieżnik.
W tamtym roku brat obiecał mi,że dostanę jeszcze coś ekstra i jest,wszakze tydzień przed adwentem ale pomysł mam jak tą misę adwentową ubrać.
Moja chusta po zblokowaniu,na tyle starczyło włóczki ale trening doskonały,poznałam zasady tworzenia chusty,potrenowałam tą nieszczęśliwą "piankę morską" i za drugim razem wyszła.Też czegoś nie doczytałam. A przy okazji macie kawałek pokoju po remoncie,panelki na suficie,myślę,że już do końca zycia zostaną bo sufit jest w stanie fatalnym i żadne gipsary i inne nie pomogą a podwieszanego sufitu nie chciałam mieć.
Zdjęcie fatalne,to wykrochmalony bieżnik dla córki,na mój stół na szerokośći za duży,robiłam z Maxi,szydło 1.25,zuzycie ok.13 dkg
I UWAGA Schemat z gazetki i jest błąd w gazecie,jak się przyjrzycie jest ten środkowy elemencik inny,nie ma tego na schemacie. Tyle dzisiaj,są jeszcze rzeczy świąteczne już gotowe i w trakcie roboty ale to w kolejnym wpisie.Dziękuję za odwiedziny i komentarze.
niedziela, 14 listopada 2010
Czas prezentów nastał.Ubranka dla lalek.
Dla dwóch dziewczynek.Patrycji i Pauliny,mają te same lale,czy to Mikołaj przyniesie czy Dzieciatko,przyszło zlecenie i co nie co "ciocia babcia"zrobiła.Ten to chyba Paweł albo Jaś,nie wiem,rozsiadł się na mojej blokowanej chuście ale wybaczam.Akurat to zdjęcie odzwierciedla realny kolor chusty.
Proszę siadł na stos prania,które należało uprasować (nie zrobione),jutro też dzień,ale miałam cichą nadzieję.
A co każdy ma: 2 sweterki,czapkę i szaliczek.
Drugi zestaw sweterków.Wiadomo z czego robiłam,Puchatka,Sonata,Perle,i różne inne.Dziergam jescze rajstopo-spodnie ale trudno wychodzi,dorobię jeszcze coś to naturalnie pokażę.
wtorek, 09 listopada 2010
Chusta nr 2 -gotowa,
Chusta skończona, poprostu koniec włóczki,skończyłam na 282 oczkach.Chusta jeszcze niezblokowana- około 170 cm.Trenowałam wzorki z chusty poprzedniej ,tej z nauki u Maknety.
Tu jest "piabka morska "raczej prawidłowa.
Tutaj jest ta pomylona "pianka morska" ,ale że to góra chusty to przy szyji wygląda jak małe listeczki,podoba mi się. Kolor w miarę wyszedł.Nie wiem czy zrobić frędzelki z włóczki żółtej jaśniejszej? Tak wogóle miały być grubsze druty,no ale ja się uczę. Kiedy to zblokuję to nie wiem i za bardzo nie wiem jak.Czeka mnie jeszcze do krochmalenia ten duży bieżnik i kolejna serwetka świąteczna,wole robić niż wykańczać.Tyle z pola bitwy.
wtorek, 02 listopada 2010
Moja chusta.
Trudno cokolwiek na niej zobaczyć bo już nie da rady całości na dutach rozciągnąć,mam 200 oczek.Zadanie domowe odrobione.Kolorek jest bardzo zmieniony ale innym razem postaram się chyba ściągnąć jakiegoś fotografa bo nic narazie innego nie przychodzi mi do głowy. Jest i druga,tą będę robić przemiennie,Dżersej,dziurki i "piana morska",będzie mniejsza na ile starczy włóczki.Duży bieżnik dla córy gotowy tylko wykrochmalić (zostało nici,więc zaczełam nową serwetkę). Tak,powoli uzupełniam blogi,nie mam jeszcze wszystkich co miałam ale pamietam kogo mi brakuje. Cudowna jesienna niedziela.
Ta ostatnia niedziela pażdziernika.Słoneczko,cieplutko no i moje słoneczko też było.Pojechaliśmy do mini ZOO za miasto,chyba tam sto lat nie byłam,Filip był zafascynowany,chciał do klatek wchodzić,paluszki wkładał do siatek,wszystko u niego koko i koń był, i lama i bociany i różne kaczki,pawie i cudowne kolory wokół nas,sporo złotych liści.
Który malarz odda tak wiernie kolory natury?Chyba jedynie nasze hafciarki.
No tak ,my za bramą a jak mały zobaczył,że nikogo nie ma to dopiero biegiem szukać,po drodze nawet wyrżnął ale nic się nie stało. Prosto ze spaceru pojechaliśmy na jeden ze cmentarzy poświecić moim dziadkom,chrzestnemu i kuzynowi i wszystkim innym,których znaliśmy a już ich nie ma z nami. A 1 listopada to odwiedziny na kolejnym cmentarzu,oczywiście rodzice,dziadkowie i inni krewni.
czwartek, 28 października 2010
|