Robótki ręczne,ogród
piątek, 31 sierpnia 2012
Koniec urlopu,

Był i szybko przeleciał mój 2-tygodniowy urlop wraz z dziecięciem zwanym Filipem, powiem niesfornym-Filipem, buźka na etapie "dlaczego" i "po co".Fotki z pokoju nie zrobię bo jakby granatem ktoś rzucił.Pudło z zabawkami stoi koło stołu, pościel jego nie schowana, rowerek,itp.Trzeba trochę w domu odgruzować.Filip jest na etapie dobrego działkowicza, jechaliśmy rowerami na działkę(on deptał na swoim małym -ma małe kółka jeszcze dopiete),białe rekawiczki 5-palcowe,mała taczka, duża łopata i miotła to były jego atrybuty działkowe.W białych rękawiczkach zbierał ze mną spady jabłek, te nadgniłe do taczki i na kompostownik wywoził,łopatą ziemię ładował do taczki i taką kupę ziemi usypywał (a miał wolny teren po ogórkach to i przyzwolenie dostał).Dzisiaj został odwieziony do Zabrza.

A fotka- byłam kiedyś w sklepie S.C. i chciałam kupić motek rozpoczętej żółtej włóczki a pani dała to co na zdjęciu.

Ten skarb też tam znalazłam za jedyne 2 zł.

Po kilku dniach poszłam też pogrzebać we włóczkach, pani mnie rozpoznała i miała już przygotowane to co na zdjęciu.I cóż począć?

Jadę dalej z kwadratami, u Uli Zamotanej zakupiłam włóczkę do łączenia kwadratów i nawet kilkanaście połączyłam.

Życzę miłego weekendu, ja jutro zostałam zaproszona na urodziny a w niedzielę dzierganie tylko nie wiem w co ręce włożyć.

Działka-u mnie jesień, buraki wybrane ,tylko 2 słoiki zrobiłam (jakaś zaraza już drugi rok je zżera),rośnie tam już żyto, teren po ogórkach czeka na skopanie, kwiaty wyczyściłam,kwitną tylko róże ,cynie i biała gipsówka i jakieś żółto brązowe(podobne do miniaturek słonecznika),astry coś poskręcało.

No to Wam zaraportowałam ,dziękuję za odwiedziny.

niedziela, 19 sierpnia 2012
Ślub w Trzcinicy i SPOTKANIE z BLOGERKĄ.

Jak wcześniej pisałam że jedziemy na ślub w okolice Jasła.Ślub odbył się w zabytkowym,starym drewnianym ,malutkim kosciółku p.w Św.Doroty w dniu 15.08.2012 o godz.15.Panna młoda była tam chrzczona a jej rodzice i dziadkowie też mieli tam ślub więc to już tradycja.

Wesele odbyło się w hotelu Wenus-Plaza w MOderówce do 5-tej rana, jednak ja nie dotrwałam do końca.Było ślicznie aczkolwiek inaczej niż u nas na Śląsku.

Jak w tytule, było też cudowne spotkanie, a była to JOLAD6 -nasza Jolcia ,jak ze zdjęcia na swoim blogu.Jola,wesoła kobitka porwała nas wraz ze swoim mężem do siebie na kawkę, ciasto i szampana.Mój mąż był w szoku- "to niemożliwe ,mam wrażenie jakbym tych ludzi znał zawsze" to słowa mojego męża.Siedzieliśmy w czwórkę,tematów tysiąc,śmiechu,żartów.Naprawdę wielkie przeżycie.Dziękuję Ci Jolu a także dziękujemy Twojemu mężowi za podwiezienie nas z powrotem pod kościół i za bardzo miłe towarzystwo.Szkoda,ze mąż Twój nie mógł szampana wypic ale może to kiedyś powtórzymy u mnie.

Wpis zrobiłam na pamiatkę, wielkie 2 przeżycia.

A teraz moi drodzy Ulcia ma 2 tygodnie urlopu i wnuka w domu więc raczej robótek nie będzie,

życzę pogody, dziergania jak najwięcej.U mnie satysfakcją będzie obrobiona działka,przygotowania jesienne.

Dziękuję ,że mnie odwiedzacie.

11:41, urszula97
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 13 sierpnia 2012
Skarpety nr 4,

Z resztek powstały takie plasakacze , para nr 4, zostało jeszcze na 1 kwadracik.

Skarpeta na mojej osobistej nodze.

Ciekawe pomidory,pierwszy raz widziałam takie czekoladowe, najpierw myślałam,że to jakaś masa orzechowa oblana w gorzkiej czekoladzie.Są z gatunku koktajlowych.

Zdjęcia beznadziejne bo przy świetle ale brak czasu.Jutro wyjeżdżam na ślub ,a w piątek będzie wnusio prze 2 tygodnie(oby tylko nie płakał za rodzicami),dziennie rozmawiamy z nim o wakacjach u nas ,ale jak to będzie? czas pokaże.Babcia od przyszłego poniedziałku bierze 2 tygodnie urlopu,raczej na kompie nie będę.

Robótkowo: jest zaczątek swetra "wszędobylskiego"dla mnie,wcześniej była chusta "wszędobylska "a nawet dwie, dalej szydełkuję kwadraty   (dostałam sporo włóczki,będzie może i na trzeci koc)tylko czasu mało,

Działkowo-u mnie jesień, ogórki już przysychają ale jeszcze troszkę zbieramy, pomidorki dojrzewają, jabłka są  i trochę śliwek do zjedzenia.Cynie kwitną a astry chorują .Może ogródkowy wpis następnym razem.

Dziękuję,że mnie odwiedzacie.

20:03, urszula97
Link Komentarze (6) »
niedziela, 05 sierpnia 2012
Skarpetki, przetwory ,Olimpiada .

Wkręciły mnie spiralne skarpetki,kolejne 5 dkg włóczki skarpetowej Regia  zmieszane z jakąś mocną włóczką,te dla męża.

Ślubnego skarpety i wnuka (nie wiem czy aby nie podkolanówki),też Regia ale druty nr 2,5 ,jest co dziergać na takich drutkach.I to nie koniec,jest na drutach para nr 4 w kolorze tęczowym,wszystkie resztki Regi + inny melanż i ta sama żółta włóczka bez banderoli.Dlaczego je dziergam: skarpety były w planie robótkowym, jest Olimpiada i coś takiego mogę robić zerkając przez okularki na transmisje telewizyjne.Jak siatkówka naszych facetów to nie dziergam.

Do tego dochodzi przetwórstwo, już mam węgierki .W tej misie robi się "śliwkowa ala nutella"

3kg śliwek rozdrobnionych- odparować,

1 kg cukru,

1 cukier waniliowy,

Przesmażam już drugi dzień, a na koniec dodam 10 dkg kakao ( nie gorzkie ale holenderskie),trochę jeszcze przesmażyć.Znajomi dodają żelifksu a jedna z moich sióstr dodaje przyprawę do piernika wtedy uzyskuje jakby powidła świąteczne.Dla ciekawości siostra robi to na bazie jabłek i przeznacza do gotowania śląskiej moczki (tradycyjny deser bożonarodzeniowy).

Co dalej z węgierek? jeszcze trochę dżemu lub powideł śliwkowych,trochę już zamroziłam i jeszcze będę mrozić.Oczywiście była też rozdawajka węgierkowa.

Śliweczka o cudnej nazwie i odmianie "Ulena".Ale się naprodukowała, 10 wiader już poszło w ramach prezentów,wymiany towarów itp.Ja robiłam tylko marmoladę z tych śliwek z dodatkiem jabłek, troszkę jeżyn i kilka łodyg  rabarbaru, wyszła przepyszna.Nie robiłam kompotów ani dżemów bo zalegają z zeszłego roku,trzeba stare najpierw zjeść.

Jeszcze  rosną na działce ogórki,kolejne zmaganie ale 100% zapasów zeszło więc pole do popisu jest,kiszenie,sałatki, korniszony, teraz będzie mrożenie.

No i olimpiada ,chętnie jak tylko mogę to oglądam ale w sumie jestem mocno zawiedziona.

Bardzo dziękuję za odwiedziny i komentarze.Chyba jestem bardziej waleczna jak nasi kadrowicze LONDYN 2012? 

Miłej niedzieli.

11:21, urszula97
Link Komentarze (6) »
wtorek, 24 lipca 2012
2 rzeczy zakończone.

Czarna chusta,włóczka Tiftik, druty nr 6 ,zużycie ok.7 dkg.Zgodnie z życzeniem córki całość w dżerseju.

Troszkę się zwija.

Oprawiona metryczka, niestety zabrakło doświadczenia,spójrzcie na te drobne frędzelki  na dole obrazka?

Ten obrazek oprócz cyferki 8 lepiej się prezentuje, pan z obrazka dostał dodatkowo kilka krzyżyków bo zbyt szczupłą miał nogę i teraz lepiej mi się podoba.

Robótkowo- dalej skarpety i trzecia metryczka się haftuje.

Działkowo-sezon ogórkowy a w przyszłym tygodniu będzie już śliwkowo.W ogóle na działce wygląda już tak jakby to był wrzesień.

Bardzo dziękuję za opinie skarpetkowe ale podziękowania należą się Kliklaf,to ona wyciągneła te skarpety na swój blog.Moje się tak nie skręcają bo zbyt gruba włóczka była.

Tagi: druty
17:21, urszula97 , haft,
Link Komentarze (6) »
czwartek, 19 lipca 2012
Spiralne skarpetki,

Odwiedzając kiedyś blogi natknęłam się na ten blog Drutyimotki.blogspot.pl ,tam znalazłam nowy rodzaj skarpetek, musiałam zrobić.

Odbiegają one wyglądem od tych ,które zrobiła Kliklaf ,ale są noszalne.Ja połączyłam oryginalną Regię z jakąś silną  żółtą włóczką ,oczywiście do tego grubsze druty,(nie chciałam robić na cienkich drutach jak Kliklaf ,ale skarpety są noszalne i jak widać robi się kolejna para,też łączona Regia +ta sama włóczka koloru żółtego.

Ot i skarpetka na mojej nodze, będzie  jak znalazł,obecnie mam silną anginę i L-4,a skarpety ,które mam założone nadają się do prania więc założę nowe. Te zrobiłam z 48 oczek, kolejna para ma tylko 40 oczek.To by było na tyle.Pozdrawiam wszystkich i życzę normalnej pogody.Dziękuję również za odwiedziny i komentarze.

Nie wiem dlaczego Mozilla odmówiła kopiowania adresu bloga .

21:03, urszula97
Link Komentarze (16) »
środa, 11 lipca 2012
Ostatne dni,wydarzenia.

Wiśnie zerwane,sucho,róże bardzo mizerne,o tej porze kwitły już cynie i astry ale nie sposób podlewać wszystkiego.

Chociaż upał to mała uroczystośc była, panna B.się obroniła.

Zarośnięta rabatka,pod liśćmi znajdują się piwonie ,jakieś wiosenne kwiaty, szkoda mi ich obcinać bo tam akurat najwięcej owoców jest.

Jak się ma działkę to i przetwory.

Ot i mój balkon, myślałam,że do urodzin mojego ślubnego będzie gotowy(miał urodziny 2 tygodnie wcześniej),ze względu na ocieplanie budynku zaprosiliśmy gości na termin późniejszy,no i  będziemy siedzieć przy takim widoku, ofoliowanymi oknami i z 2 prześcieradłami zawieszonymi na oknach.Mówi się trudno.

A to dzisiaj, oberwanie chmury,grad.Akurat jadę z pracy,ulica stała się rzeką,jest już spokojnie,może nie którzy mają wodę w piwnicy.Jest też chłodniej bo te upały były nie do zniesienia. 

Troszkę ten wpis taki ipamiątkowy i na sezon ogórkowy.

Robótkowo-no dzieje się, kwadraty,skarpety ,nie mogę się zmobilizować do zblokowania chusty.Dziękuję za odwiedziny i komentarze.

21:57, urszula97
Link Komentarze (6) »
sobota, 07 lipca 2012
Ślubna metryczka II

Nareszcie wymodziłam drugą metryczkę, ale to wina upałów,raz kanwa mi się klei, to za bardzo się ręce pocą przy szydełku wtedy idą druty w ruch i tak na przemian.Ale może będzie jeszcze  trzecia metryczka,4 ma jeszcze czas.

Upały,duchota,deszcze(wczoraj nie padało) ale o godz.17 było 37 st w cieniu na 7 pietrze,dziękuję za odwiedziny i komentarze, życzę tym co mają chłodno-ciepła a tym co mają upały to trochę chłodu.

Teraz kawusia,trochę dziergania i chyba na działkę,może coś zrobię w cieniu ,chociaż 1 rabatkę.MIŁEGO WEEKENDU.

13:35, urszula97
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 25 czerwca 2012
Ślubna metryczka I

Pierwsza  ślubna metryczka gotowa, bardzo a bardzo skupiam się na haftowaniu ale i tak coś sknocę.W tym tygodniu mam zamiar zacząć haftowanie drugiej metryczki, potem oprawione pokaże na blogu.Wiem,że żadna to rewelacja ale cieszę się ,że ją wykonałam.

Kochani,tyle komentarzy,pochwał pod adresem mojego koca,tak podniosłyście mnie na duchu że machnęłam już 33 nowe kwadraty(chyba będzie większa pstrokaćizna).Dziękuję.

Działkowo- oj nie dobrze,wiśienek mało i w dodatku jakby takie zaparzone,dzisiaj zrobiłam 6 słoików z kompotem,ogórki na razie są ok,buraczki też,pietrucha dopiero wschodzi a marchew nie dawno posiana,zobaczymy jak będzie dalej.

Miłego tygodnia.

20:59, urszula97
Link Komentarze (8) »
czwartek, 14 czerwca 2012
Babciny koc gotowy.

Zdjęcia fatalne ale i pogoda fatalna.Ten resztkowiec ma 2 m długości i 1,6m szerokości.

Trudno było zdjęcie zrobić,chciałam aby było na jednokolorowym tle a pokój jest mały i wyszło jak na załączonym obrazku.

Zużyłam 1 kg różnistych włóczek i 70 dkg nowej włóczki "Anilux" kolor naturalny z malutkimi kolorowymi nopkami.Niestety nopki są niewidoczne na zdjęciu.

Małe zbliżonko kwadratów.

Uff ,najgorsze są te nitki ,ja chowałam je igłą,brrr brzydka robota.Ale wszystko za mną ,jest ciepły koc ,narzuta.

Na działce już dawno nie byłam,aż się boję jak będzie zarośnięta.Chociaż to nic , za dużo wody już jest, chyba i podtopienia.Niech przestanie już padać deszcz.

Co robię- zdziwicie się ale dalej kwadraty, haftuję,drutuję.

Bardzo dziękuję za odwiedziny i komentarze.SŁOŃCA,SŁOŃCA DLA WSZYSTKICH.

19:45, urszula97
Link Komentarze (22) »
niedziela, 03 czerwca 2012
jest i serwetka,

Następne znalezisko z koszyka,tylko była nitka do schowania i krochmalenie.Coś w tym wzorze nie tak, ananaski nie dają się całkowicie napiąć.Wzór z netu.Pierwotnie miała być to serwetka do koszyka wielkanocnego,po skończeniu uzyskała wymiary 53cm x 45 cm,jakie nici zapomniałam.Miałam przynieść piwonie z działki ale zapomniałam, narwałam sobie za to czereśni u sąsiada.Czereśnie mogłyby jeszcze parę dni wisieć na drzewie ale takie stada szpaków niereagujących na jakiekolwiek groźby,prośby,straszenia jeszcze nie spotkałam,skąd to się wzięło.Następnym ich celem będą moje wiśnie,wtedy też musimy pilnować.W tamtym roku już je widzieliśmy ale nie tyle,świat wariuje.

Zrobiłam dzisiaj wpis bo odeszłam od tematu,wszystko działkowe było.

Skończyłam ostatni kwadracik ,nici pochowane,teraz jeszcze obrobić 2 lub 3 razy, całość wyprać(tu trzymać kciuki aby nie pofarbowało i nie po filcowało),co do niektórych włóczek mam trochę wątpliwości.

Dziękuję za odwiedziny i komentarze.Znów niebo niewyraźne i duchota.A ten co zerwał na mojej działce truskawki niech przynajmniej zostawi kartkę z napisem DZIĘKUJE.Na pewno ten ktoś tego nie czyta ale takie rzeczy niestety maja miejsce.

Życzę miłej niedzieli.

Tagi: serwetki
15:15, urszula97
Link Komentarze (12) »
piątek, 01 czerwca 2012
Kwiaty przed deszczami.

Zdjęcia środowe, kamienne goździki pięknie w tym roku zakwitły, one teraz królują na działce,

Te się juz kończą.

kolejne goździki,

moje pachnące różowe piwonie, jeszcze kremowe będą kwitnąć, samosiejki-

lwie paszcze jeszcze sa.Mizerota.

Robótkowo-nadal siedzę przy narzucie z kwadratów , 1 serwetka wykrochmalona ale brak zdjęcia, czarnej chusty przybyło 4 cm.Ale zawsze to trochę do przodu.

Zrobiłam tez syrop z kwiatów dzikiego bzu- jest rewelacyjny , kwiatki też ususzyłam -herbatka wspaniała, nie wiem czy pisałam ale miód z mleczy też zrobiłam.

Działkowe zbiory-truskawki ,tylko do jedzenia(żadnych przetworów bo mało), rzodkiewka jest,zielona cebulka też,jutro pierwsza moja sałata będzie zerwana.

Z całego serca dziękuję za odwiedziny i miłe komentarze.

22:12, urszula97
Link Komentarze (4) »
niedziela, 20 maja 2012
Coś skończyłam.

Skończyłam skarpetki,1/4 zabrakło,rozmiar 38.Robiłam wg opisu Myszkiszarej, nauki nigdy za wiele, dobrze się robiło.

Buciczki dla niemowlaczka,tym brakowało tylko sznureczków.Zrobione wg opisu Zdzid.Dziękuję Wam dziewczyny za udostępnienie opisów i zdjęć.

A dalej- pogrzebałam w koszu i są jeszcze 2 maleństwa do skończenia i proszę państwa,dalej robię kwadraty.

Miło mi,ze torty bliźniaczek Wam przypadły do gustu, przekładane były kremem czekoladowym(nutella,kostka margaryny,kostka masła i trochę cukru pudru),dżemem z czarnej porzeczki, dżemem z wiśni( wiśnie w całości z cukrem i żelfiksem mojej produkcji) a drugi krem to gotowiec -śmietankowy  i tyle.

Wczoraj byłam na działce,posadziłam pomidory,seler, i opieliłam połowę największej rabatki kwiatowej a dzisiaj oprócz niedzielnego obiadku poszłam do przodu z obiadami(na 3 obiady narobiłam klopsików z mięsa mielonego z siekaną młodą kapustą i farsz  z kapusty z grzybami,klopsy zamrożone a jutro będę pierogować).Kolejny weekend szykuję znów imprezowo, piątek po południu -spotkanie z chórem marynarzy,w sobotę urodziny siostry i szwagra,może w tygodniu jakieś KWADRATY? Teraz już idę do KWADRATÓW.

Kwadratowo Was żegnam.

16:11, urszula97
Link Komentarze (10) »
sobota, 19 maja 2012
Wpis nierobótkowy,ostatni weekend i niespodzianka od Moteczka.

Oto cudeńka od Marii,dziękuję ślicznie.Zakładeczki są przepiękne ,bardzo misterna robótka.Maria zapewne siedziała po nocach aby tyle ich udziobać,podziwiam.Zakładki zapakowane były w papier ala cukierek,wstążeczki są na zdjęciu(wykorzystam te wstążki),malutka karteczka z miłym podziękowaniem i te dwa śliczne skarby,dziękuję.

Zeszły weekend był bez robótek.W niedzielę byliśmy u naszej Pani Jasnogórskiej,po drodze deszcz a tam bez kropli deszczu,tylko wiatr dokuczał.

Sobota,to była gonitwa,przed południem musiałam udekorować 2 torty dla bliźniaczek(w piątek piekłam biszkopty),obiecałam więc należało się wywiązać.Nie jestem artystką od tortów,mogłam poczekać aż biały krem bardziej zastygnie,po prostu nie pomyślałam.Ale torty zrobiłam od serca.Jeden dla Anny.

A drugi dla Wiktorii.

W sobotę poszliśmy jeszcze na urodziny ,tak minął zeszły weekend.

Robótkowo- może jutro wpis,coś skończyłam a dalej to kwadraty do kwadratów i kwadraty z kwadratami.

Bardzo dziękuję za odwiedziny i komentarze,ta narzuta daje popalić ale postaram się ją skończyć,generalnie wyciągam małe robótki z koszyka i przemiennie robię z kwadratami.A wiecie,że już po raz drugi przeglądałam włóczki aby kontynuować narzutę,poznikało naprawdę sporo.

A teraz idę na działkę,pomarzło ludziom,fasolka,ogórki,pomidory,ziemniaki,u mnie tylko cynie -wysiałam z moich nasion,coś tam zostanie.Kupiłam dzisiaj selery i 5 pierwszych pomidorów.

15:01, urszula97
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 07 maja 2012
Robótkowy raport weekendowy.

Koc z babcinych kwadratów -kolorowy zawrót głowy-,same resztówki, 54  szt było już udziergane ,pochowałam nitki za pomocą igły  (brzydka robota), każdy kwadracik otrzymał przez wolne dni 2 okrążenia, na razie są dwa pasy o długośći 142cm i szerokośći ok.42 cm.

małe zbliżonko koca -nie wiem kiedy skończe?

Ten kawałek to ok.5 godzin dziergania,firana 160 cm,termin wykonania -nieznany.Naprawdę podziwiam Aurelię za duże firany które wykonała.

Mój cudny bez, nie wiem dlaczego ale po 2 czy 3 godzinach we wodzie,kwiaty mają łebki zwisające,może źle podcinam,ucinam?

Idzie to wszystko do kosza z robótkami, są mniejsze rzeczy do zakończenia,muszę skończyć bo nie lubię tyle pozaczynanych robótek.

Dziękuję za komentarze i odwiedziny.

20:47, urszula97
Link Komentarze (13) »
sobota, 05 maja 2012
Żonkilowa łąka.

To chciałam zawsze zobaczyć,łąka ukwiecona żonkilami,wcześniej kwitły odmiany  żółtych żonkili.Posadzone sporo lat przed II wojną światową ,były w szklarni,ogrodzie.Później jedni robili tam sobie ogródki,budowali,zmieniali,pola truskawkowe,łąka na której był wypas krów,a one sobie znajdywały swoje miejsca,nie wiem czy tylko poprzez młode cebulki a może i nasionka? doszły już pod las.Ślicznie to wygląda,łąka będzie dopiero skoszona jak wszystkie przekwitną.A ja zapomniałam sobie ukopać kilka cebulek.

Tyle z przyrody ,robótkowo też się działo,głównie w samochodzie,licznik pokazał 985 km,raport robótkowy będzie w następnym wpisie bo długi weekend jeszcze trwa.

09:39, urszula97
Link Komentarze (7) »
piątek, 27 kwietnia 2012
Działka- drzewa owocowe,

Był wpis z kwiatkami, straty.Teraz o drzewach, jest na razie ok,nie wiem dlaczego już się pisze  jakie mają być drogie owoce???????????. stara jabłoń,jest cudnie różowa,

Śliwa Renkloda "Ulena" ,bielutka od kwiatków,

Wiśnia też obsypana,tonie w bieli.Zdjęcia wczorajsze ,mają już widoczne pączki śliwka-węgierka,brzoskwinia swoje różowe punkciki pokazuje,jednej gruszy i późnej jabłonki nie pooglądałam jeszcze.Przymarzły pędy jeżyny,winogron,i zmarzło malutkie drzewko brzoskwini ale to nie taka strata,jak obrodzi w połowie to co jest to owoców będzie bardzo dużo.

Teraz z frontu robótkowego.

Wyjeżdżamy na długi weekend,będzie kilkanaście godzin w samochodzie,zabieram ze sobą:Cable5 i szydełko 1,4,  zaczętą czarną chustę wszędobylską, ileś kwadratów włóczkowych,igła,włóczka,szydło nr 3,nożyczki.Zobaczymy ile zrobię.W przyszłą niedzielę mam nadzieję pokazać ile wypociłam.

Życzę przyjemnego udanego dłuuuugiego weekendu.

14:17, urszula97
Link Komentarze (6) »
niedziela, 22 kwietnia 2012
Wiosna na działce,wpis kwiatowy.

W sobotę byłam na działce,jest cudnie i kolorowo i chwastowo.

To jedyne jakie się ostały,wszystkie hiacynty o dużych cebulach,rosnące samotnie zmarzły a kilka kolorków ich miałam,te bidaki maja małe cebulki i rosną gromadnie,szkoda.

Tulipany, mają się dobrze,wszystkie na miejscu.

Ot i kolega mlecz się pojawił ,ale już go nie ma.

Zafascynowana ilością kwiatów,nawet nie zauważyłam tacki ,chyba wiatr ją przyniósł,ale sprzątnełam.

Nie mogłam się opanować i 7 sztuk przytargałam do chałupy.

To też kwitło ale już go nie ma.

Wymarzły też pewne gatunki żonkili-miniaturowe ,wielokwiatowe,oberwało się różom,czy w ogóle będą jakiekolwiek?na razie 2 szt wypuszczają i do tego od korzenia ,rodzi się pytanie czy to nie będą już dzikie róże?

Największą rabatę obrobiłam w sobotę,ubrałam specjalne nakolanniki,poduszkę jeszcze pod kolana i pokicałam wokół, kwiaty da radę zrobić gorzej w warzywkach pogrzebać.Syn pod moim nadzorem wycinał pędy winogron  ,sporo ich  poszło na śliwkę i definitywnie je trzeba było uciąć - one normalnie płakały,kapała z nich jakaś ciecz,pierwszy raz takie coś widziałam.

Skoro działkowy wpis to nadmieniam,ze jeszcze nic nie posiane,grządki nie zrobione(wszystko przez zaziębienia i pogodę),musimy się spiętrzyć z robotą bo w przyszłą niedzielę wyjeżdżamy na tydzień do rodziny męża.

W związku z wyjazdem planowałam zacząć nową robótkę i jestem zła bo zabrałam sobie schemat do pracy aby go powiększyć i dzisiaj zacząć i co -klapa zapomniałam go zabrać z pracy ,to dawaj za kolejną robótkę,też klapa,kanwa o 3 cm za wąska,taki pech.To dziergam dalej skarpetkę.

Nie wiem jak u Was a u mnie się coś chmurzy za oknem i robi się chłodno,miło mi ,że mnie odwiedzacie,pozdrawiam i życzę słonecznego tygodnia  a ja dalej chodzę na zabiegi,jeszcze 7 razy.

Tagi: działka
18:01, urszula97
Link Komentarze (6) »
sobota, 21 kwietnia 2012
Ale niespodzianka,

Kolczyki,aniołek,choineczka,

Motylki,zajączek,jajko,to wszystko otrzymałam od  Wiki ,  śliczne.Przesłałam WIKI jedynie serwetkę i parę drobiazgów za 100 000 wejście a otrzymałam takowe cudowności,dziękuję bardzo.

 

A to mój skromny upominek,serwetka,koraliki,sznurki,mulina,przydasie.Zdjęcie pochodzi z blogu Wiki ,mam nadzieję,że nie popełniłam żadnego przestępstwa .Życzę miłego weekendu.

Bardzo Wam dziękuję za porady odnośnie mojego kręgosłupa, jestem po trzecim zabiegu i czuję poprawę ale ponoć jest to tylko chwilowe,jeszcze 7 zabiegów .

Dziękuję również za komentarze odnośnie moich poduszek,tyle pięknych komentarzy,miło mi.

środa, 18 kwietnia 2012
Poduszkowy Rasz.Zrobiłam 2 sztuki.

Zrobiłam 2 sztuki, szydełko nr 3, włóczka żółta i czekoladowa z odzysku.Każda podusia z 16 kwadratów.Jedną łączyłam z prawej strony a drugą z lewej.

Zdecydowanie lepiej podoba mi  się  poduszka z elementów łączonych po lewej stronie (to ta pod którą piszę ),tą metodą zamierzam też połączyć elementy przeznaczone na kocyk (same resztki włóczek), aktualnie mam ich ok.60 szt 7cm na 7cm ale to jeszcze odkładam na później,ciągle dorabiam babcine kwadraty.

Tył podusi.

Tył podusi drugiej,miętową i żółtą włóczkę wyczerpałam do końca a czekoladowa została jeszcze na skarpety mężowskie.

Co dalej? trochę jestem uziemiona ,mam jakieś naświetlania,masaże i gimnastykę (runął mi kręgosłup),próbują go trochę podreperować,pani neurolog twierdzi ,że z bólem należy się uczyć żyć,nie używam środków przeciwbólowych,wolę się położyć.Najbardziej szkoda mi działki,zrobiło się cieplej a ja po pracy mam zabiegi przez 10 dni ,a na działce ma w pozycji klęczącej pracować,trochę sobie tego nie wyobrażam.

Robótkowo-należy sięgnąć do koszyka i skończyć np.skarpety i tak też zrobię aby mieć je przed oczyma.

Ślicznie dziękuję za odwiedziny i komentarze.Miłego wieczorka.

A Kasi czyli Truscaveczce dziękuję za zorganizowanie zabawy.

Tagi: szydełko
19:54, urszula97
Link Komentarze (8) »
| < Sierpień 2015 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
O autorze